JM kolejna noc 4.10.2010r.
lis17
Po przebudzeniu spotkali się na rozmowie w salonie, podczas rozmowy Theodor zaczyna się dziwnie zachowywać i atakuje Orianę, po czym omdlewa i opada na podłogę. Po jego ocknięciu dochodzą do jakiegoś porozumienia i wychodzą. Przed wyjściem zauważyli coś dziwnego, wejście do piwnicy, którym wyszli zniknęło, lecz na razie to zostawili i wychodzą na zewnątrz do czekającego na nich Nika. Zabiera ich na przejażdżkę i pokazać jak można się pożywić i gdzie. Nie wszyscy są ostrożni i zabijają swoje ofiary podczas picia krwi. Jednak po krótkiej rozmowie z właścicielką terenu, na którym się żywili, zabierają ciała swoich ofiar i oddalają się bez większych szkód. Wracając do zamku zrobili jeszcze trochę zakupów.
W zamku czeka na nich niejaka Lisa, szuka schronienia. Podczas rozmowy dzwoni do nich Nik, okazuje się, że ją w pewien sposób zna i prosi o przetrzymanie jej w zamku. Postanawiają, że zostanie z nimi. Po jakimś czasie idą do jakiegoś pomieszczenia, wszyscy idą za Lisą. Pomieszczenie jest dziwne, na środku jakieś lustro, Lisa go dotyka po czym zostaje wchłonięta do środka, zostają sami. Próbują się dowiedzieć co się z nią stało, John wychodzi z zamku i kieruje się do Chicago.
John po dotarciu do miasta został zaatakowany przez 3 mężczyzn. Udaje mu się z nimi zwyciężyć i kieruje się dalej. Wynajmuje samochód, robi niewielkie zakupy i znajduje jakiś pokój w motelu. Okazuje się, że ten motel znajduje się na terenie innego wampira, a nikt nie lubi jak się spędza dni na kogoś terenie. Dowiaduje się tego od Nika, który znalazł się w pokoju wynajętym przez Johna. Po krótkiej rozmowie spędza tu jeszcze chwile czasu korzystając z darów elektryczności po czym udaję się jeszcze dokupić kilka rzeczy i kieruje się do zamku. Reszta koterii w między czasie nadal szukała Lisy, tropów, czegokolwiek. Na samo zakończenie nocy pojawia się pewna sprzeczka między nimi, okazuje się że Oriana używała niektóre ze swoich mocy na reszcie koterii, ale doszli do porozumienia, po czym wszyscy położyli się spać.

Szeryf nie od razu przekonał część koterii na pójście z nim. Po pokazaniu kilku swych umiejętności, doszli do wniosku, że nie mają innego wyjścia. Do auta wrzucił dodatkowo 2 ciała znalezione gdzieś w zamku. Okazało się, że pojechali na spotkanie z księciem. Krótka rozmowa, po której odsyła wszystkich z powrotem do zamku, który ma być naszym schronieniem. Nik ma nam towarzyszyć; służyć radą i pomocą – być naszym przewodnikiem w te pierwsze noce. Po drodze wstępujemy do kilku sklepów na podstawowe zakupy. Dojeżdżając do zamku Nik nas opuszcza udając się na swoje terytorium.
Boczna alejka, blask latarni, cisza, czasem zakłócona jakimiś głosami z oddali, przejeżdżającym samochodem, smród wydobywający się z kanałów ściekowych, czasem przebiegający szczur, a może kot. Postać, a w zasadzie dwie, szarpanina, krzyki, które jednak szybko cichną. Krew, dużo krwi… Cisza, jakby nagle wszystko ucichło, jakby nagle czas się zatrzymał. Postać odwraca się, jej oczy, matko one chyba płoną, zęby jakieś wydłużone. Co się dzieje?! Próba ucieczki, te ruchy znacznie szybsze, czuję się jak ślimak. Ono jest przede mną. Ta twarz, oczy przekrwione, zęby wydłużone, matko co się dzieje?! Krew, dużo krwi…