Archiwa z miesiąca: Styczeń, 2010

Słoneczny dzień i ten cholerny zmierzch!

sty
22

Ten poranek wydawał się nietypowy, wydawał się taki spokojny… i tak właśnie było – dopóki nie nastał zmierzch…

Poranek, cichy, niezwykle słoneczny, właściwie tak jasny że ciężko było ujechać mile samochodem, bez założonych okularów przeciwsłonecznych. Tak, ale to bez znaczenia, najważniejsze było to że wokół panował spokój, cisza, można było nawet w centrum miasta usłyszeć śpiew ptaków. Ulice Chicago są niemal puste, delikatny wiatr leniwie poruszał szyldami sklepowych witryn, nikt nie trąbił, nikt się nie spieszył – wprost niesamowity dzień.

Gdy już dotarłem do szklanego monumentu naszej cywilizacji – biurowca, okazało się że mam wolne – jakieś problemy z elektrycznością i łączami – nie ważne. Kawa w barze była gorąca i orzeźwiająca, właściwie to się nią delektowałem niemal pół godziny. Szkoda tylko że to był jedyny otwarty lokal w okolicy, niezły ze mnie farciarz że go wypatrzyłem.

Dzieciaki nie poszły dziś do szkoły, nie muszę ich odbierać, cholera już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio miałem cały dzień tylko dla siebie…

Czytaj całość »

JM kolejna noc 11.10.2010r.

sty
20

Budzi ich hałas muzyki. Okazuje się, że dochodzi ona z pokoju Lilith. Rozmawiają przez jakiś czas, po jakimś czasie udają się na miasto. Spotykają Nika, rozmawiają z nim przez jakiś czas. Ok 22°° rozdzielają się, część jedzie do prawnika, część jedzie do zamku. Po czym wszyscy później spotykają się w zamku.

W zamku każdy zajmuje się swoimi sprawami, aż po dłuższym czasie wszyscy zbierają się w pokoju, trochę przypalają oraz prowadzą dziwaczne rozmowy. Impreza trwa do samego świtu, po kilku zwierzeniach, dziwacznych sytuacjach i niezłej zabawie tuż przed wydostaniem się słońca zza horyzontu wszyscy udają się do swoich trumien/łóżek i kładą się spać.

Czytaj całość »

Nie taka była nasza umowa!

sty
14

- Aleks Ty skończony głupcze!

- Nawet nie wiesz w jakie bagno nas wpakowałeś!

Gniewny głos Crowley’a niósł się głuchym echem odbijany od kamiennych ścian komnaty, w jego tle było słychać trzaski i piski wydawane przez stary gramofon, którego igła zdążyła już ześliznąć się, z nieustannie obracającej się, lekko przy tym podskakującej, winylowej płyty.

Wokół panował półmrok, jedynym źródłem bladego światła była stojąca lampa, pamiętająca już nie jedną minioną epokę – jednak nawet i ona, wydawała się uginać pod ciężarem wzburzonego tonu Aleister’a, nieznacznie kołysząc zawieszonym na jej szczycie żyrandolem.

- Nie taka była umowa! – krzyczał mekhet – Byt z Pustki!

- Te wiedźmy są szalone!

Czytaj całość »

JM kolejna noc 10.10.2010r.

sty
13

Budzą się, paskudna pogoda na zewnątrz, burza, deszcz leje. Przez połowę nocy sklejają ścinki z kancelarii, Mardok pracuje na laptopie. Udało im się skleić testament, okazuję się z niego, że Oriana została oszukana przez kogoś, prawdopodobnie kogoś z kancelarii. Jadą do miasta.

Oriana z Cristopherem jadą do prawnika, reszta do baru pożywić się, a następnie obadać kancelarię. Po jakimś czasie spotykają się w barze, z kancelarii wynieśli te same ścinki, tylko trochę popalone, dziwią się, co jest grane. Po krótkim pobycie wracają do zamku, Oriana z Cristopherem po drodze pożywiają się jeszcze.

W zamku wita ich Lilith, przybyła, aby zamieszkać w naszym schronieniu, według umowy. Krótka rozmowa między nimi, po czym Lilith wychodzi zwiedzać zamek i wybrać sobie pokój.

Po czym każdy wraca do swoich zajęć.

Czytaj całość »

Upadek bluźniercy

sty
12

Lekko z gracją stąpając po bursztynowym piasku, zbliżała się do mnie,
jej kocie ruchy pełne zwierzęcego magnetyzmu zniewalały me oczy,
hipnotyzowały ciało.

Przy najdelikatniejszym ruchu, jej szkarłatna suknia wiła się
w wyuzdanym tańcu pożądania, odsłaniając coraz śmielej
smukłe, alabastrowe ciało.

Długie loki kruczych włosów nieśmiale opadały, składając
swe pocałunki na jej nagie ramiona, bezwstydnie pieszcząc przy
tym jej delikatną szyję…

Z każdym krokiem jej bosych stóp, czułem się coraz bliżej
piekielnego raju – ogrodu dzikiej namiętności. Z każdym najdrobniejszym
ruchem jej kształtnych bioder, moje zmysły zbliżały się do granic
poznania, do otchłani zatracenia się w pozaziemskiej rozkoszy.

Czytaj całość »

Niewyraźny sen

sty
10

To była noc taka jak inne jej podobne. Cisza, spokój, zatęchłe powietrze hotelowego pokoju uderzające w nozdrza tysiącami wspomnień i myśli.

Myśli o rozległej przeszłości tego miasta i zapomnianych dniach świetności.

Telefon, który otrzymałem przed północom miał mnie zaintrygować.

Stary dom na peryferiach mieściny, której nawet nie ma na mapach miał być kopalniom staroci, potwierdzających świetność dawnych czasów.

Informator był zdania że w okolicy posiadłości mogę odkryć dość ciekawe znalezisko które z pewnością mnie zainteresuje.

Mógł mieć rację. Posiadłość leżała na miejscu starego cmentarzyska Indian Churocki, dotąd nie zbadanym i( jak mówią mieszkańcy miasteczka ) nawiedzonym przez duchy przodków mieszkających tu końcem XVII wieku Indian.

Przechadzając się po posiadłości, nieodparcie towarzyszyło mi uczucie czyjejś obecności. Ktoś mnie śledził lub obserwował, może był to jakiś dziki lokator, bezdomny który znalazł tu schronienie przed kaprysami aury lub tylko nocleg.

Czytaj całość »