JM kolejna noc 11.10.2010r.

sty
20

Budzi ich hałas muzyki. Okazuje się, że dochodzi ona z pokoju Lilith. Rozmawiają przez jakiś czas, po jakimś czasie udają się na miasto. Spotykają Nika, rozmawiają z nim przez jakiś czas. Ok 22°° rozdzielają się, część jedzie do prawnika, część jedzie do zamku. Po czym wszyscy później spotykają się w zamku.

W zamku każdy zajmuje się swoimi sprawami, aż po dłuższym czasie wszyscy zbierają się w pokoju, trochę przypalają oraz prowadzą dziwaczne rozmowy. Impreza trwa do samego świtu, po kilku zwierzeniach, dziwacznych sytuacjach i niezłej zabawie tuż przed wydostaniem się słońca zza horyzontu wszyscy udają się do swoich trumien/łóżek i kładą się spać.

Obudził mnie , co dziwne, hałas muzyki. Trochę zszokowany i delikatnie zdenerwowany, jak zapewne i cała reszta, idę zobaczyć co to, kto to. Jak już zobaczyłem nie byłem zdziwiony, Lilith nakupiła jakiegoś dziadostwa i od samego zmierzchu postanowiła wypróbować. Idę pracować nad swoim programem, już niedużo zostało, za niedługo wypłata, mam nadzieję.

Po jakimś czasie jedziemy do miasta, gdzie spotykamy Nika. Rozmawiamy z nim, głównie odnośnie Lilith. Niestety nie udziela nam konkretnych odpowiedzi. Jedyne co mnie zastanawia, to chyba kłamie odnośnie kwestii przybycia Lisy, chyba wie, zna jej cel przybycia, ale nie chce powiedzieć. Potem dopijamy się, Oriana i Cristopher o 22°° mają spotkanie z prawnikiem odnośnie testamentu, Thomas w zasadzie po krótkim czasie wraca do zamku pracować nad kodem, ja laptopa mam przy sobie, w każdej wolnej chwili działam nad programem. Po spotkaniu i załatwieniu przez wszystkich swoich spraw wracamy do zamku.

Z Orianą, która podsunęła ten pomysł, szukamy po necie czegoś związanego z Egiptem – mitologia, hieroglify, wykopaliska itp. Nic w sumie ciekawego nie znajdujemy, ale wpadliśmy na pomysł, aby wpisać w przeglądarkę Mark Luis de Pinet. Okazało się, że zrobiłem stronę, której hasło i login udaje nam się zgadnąć (login: Luis, hasło: Brown). Wyskoczył jakiś test, który próbujemy rozwiązać, można go powtórzyć raz na dobę. Niestety nie udało się nam dojść daleko. Idę po tym sprawdzić do tego dziwnego pokoju, czy czasem gdzieś wśród książek nie zostawiłem czegoś dla siebie… Niestety po sprawdzeniu połowy dochodzę do wniosku, że raczej jednak nie. Wracam.

Te wszystkie informacje nie dają mi spokoju, postanawiam odwiedzić Nika. Mieszka na cmentarzu, też sobie wybrał miejsce… Na szczęście jest u siebie i zaczynamy rozmowę. Zadaję mu kilka pytań, głównie odnośnie mnie, mojej przeszłości. Albo nic nie wie, albo nie może powiedzieć, albo już sam nie wiem. Powiedział mi, że szukam u niewłaściwej osoby, hmm… szkoda tylko, że nie powiedział mi u kogo mam szukać…

Po rozmowie wracam do zamku, a tu część grupy zorganizowała sobie małą imprezkę. Dołączam się, a co mi tam. Nie będę zbyt wiele opisywał o tym, ale było fajnie, wiele nowych rzeczy się dowiedzieliśmy, ciekawe zbliżenia były, zwłaszcza między Thomasem a Cristopherem, jednak to jest ich prywatna sprawa, szczegółów nie będę tu umieszczał. Opiszę tylko co mi się przytrafiło.

W czasie trwania tego naszego przyjęcia, Lilith usiadła bliżej mnie, zacząłem jej masować stopy, po jakimś czasie nie były to tylko stopy. Później to już w ogóle siedziała mi na kolanach a ja masowałem jej plecy. Ciekawie się rozkręcało, aż tu nagle mam chyba jakąś wizję:

Piękny wieczór, gdzieś w oddali jeszcze słychać czasem ćwierkające ptaki, za pewne układają się do snu. Na polanie namiot, sporych rozmiarów, indiański, na pewno jest to namiot indiański. W środku pali się ognisko, obok którego leży posłanie. Na nim leżę ja, nagi, oczekujący… Obok mnie leży młoda, piękna kobieta. Jej ciało się błyszczy w świetle ognia, wygląda to bardzo czarująco. Po czy odwraca się do mnie twarzą (Lilith, na pewno jest to Lilith) i zaczyna mnie całować. Po chwili wchodzi na mnie i zaczynamy się zabawiać. Nasze ciała w zbliżeniu, delikatny pot na obojgu ciał, zapach ziół rozproszony po całym namiocie, delikatne trzeszczenie ogniska… Piękne, na prawdę piękne, aż ciężko opisać to uczucie. Po czym po jakimś czasie dochodzimy i oboje zmęczeni opadamy na posłanie…

Po czym wizja niknie, nadal siedzę w tym pomieszczeniu, na kolanach Lilith, którą nadal masuję. Ma piękny tatuaż na łopatce; wszystkowidzące oko. Ale skąd ja to wiem, że tak to się nazywa… Po czym ona odchodzi do Oriany, a ja zauważam coś dziwnego. Na spodniach mokrą plamę, kurde, jak jakiś nastolatek, przecież to była wizją, sam nie wiem jak to się stało. Może to te dodatki… Zastanawia mnie jednak też to, że jako spokrewniony coś takiego mogło się stać, trzeba się będzie temu przyjrzeć bliżej, przebadać może na kilku panienkach…

Po czym wszyscy się rozchodzimy i udajemy się do naszych posłań spać. Kolejna noc minęła, znów parę nowych ciekawostek odnośnie własnej osoby się dowiedziałem. Mam nadzieję, że na tej stronie będzie coś więcej. Muszę tylko zaczekać do następnej nocy…


 

Musisz być zalogowany by móc napisać komentarz