Przez noc droga do świtania
Przez wątpienie do poznania -
Przez błądzenie do mądrości -
Przez śmierć do nieśmiertelności.
— Roman Zmorski
Oriana wypełniona złymi przeczuciami szła wraz z Trajanem ku drzwiom do sierocińca. Nie wiedziała czego może się tam spodziewać. Nie znała Hursta , jedyne co o nim wiedziała to fakt,że należy do Lancea Sanctum , co przyprawiło ją o lekki dreszcz , jednak nie pozwoliła sobie na okazanie tych emocji przed mężczyzną , który w tej chwili prowadził ją pod rękę. Po tym co przed chwilą ujrzała i usłyszała w wizji, nie wiedziała co ma o nim myśleć.
Prawdę mówiąc czuła się po raz kolejny oszukana i rozgoryczona, a jego widok w tej chwili sprawiał,że miała ochotę go zamordować.Wszystkie jej zmysły zdawały się w tej chwili krzyczeć aby uciekała.
Nie zrobiła tego jednak, posuwając się nadal do przodu. Dlaczego ją tu przywiózł? Czy jemu się wydaje,że zdoła ją zmusić do aprobowania jego chorych fantazji? Najpierw odrażające, perwersyjne praktyki u Madame Lacreze, a teraz to.Owszem miała świadomość ,że z chwilą podpisania ,,umowy” jest jego własnością i właściwie może jej rozkazać cokolwiek, lecz nie pozwoli na to by zabił w niej resztki przyzwoitości i człowieczeństwa. Czy On naprawdę nie posiada żadnych zahamowań? Czy w ogóle posiada choć szczątkowe uczucia? Wydaje się być jak topiel -spokojny ale bez dna.
Nurtowały ją te pytania i chciała poznać na nie odpowiedź,chociaż coraz bardziej ciążyło jej zobowiązanie wobec niego.
Nie na pewno nie zmusi jej do tego, do pożywiania się na tych bezbronnych istotach.
Po chwili drzwi otworzyły się,a zza nich wyłonił się mężczyzna, zapraszając do środka uprzejmym słowem.
Ogromnym zaskoczeniem okazał się cel wizyty w tym miejscu.Nie spodziewała się,że ta chodząca skorupa, wyzuta z uczuć za jaką uważała Hrabiego , będzie w stanie do takiej bezinteresownej dobroci serca. Jednakże obawiała się ,że może to być jego kolejna zagrywka.Poczuła się głupio, może nie powinna tak ostro go oceniać, najprawdopodobniej to zasługa niedawnego odkrycia ,wciąż buzowała w niej złość.
Kolejnym zaskoczeniem była osoba Gabriela, trzeba przyznać,że okazał się wobec niej bardzo uprzejmy i gościnny, pomimo,że na pewno wiedział o jej członkostwie w Kręgu Wiedźm .Miło ją to zaskoczyło, chociaż doskonale wiedziała,że w większej mierze to zasługa obecności Hrabiego.
Jak łatwo obrać coś za pewnik w świecie gdzie tak naprawdę nie można być niczego pewnym, pomyślała i postanowiła to dobrze zapamiętać.
Wychodząc poprosiła o numer rachunku bankowego sierocińca, miała zamiar pomóc tym biednym dzieciom, które nie miały nikogo. Doskonale znała poczucie utraty najbliższych. Nagle zdała sobie sprawę,że od pewnego czasu jej prawdziwa natura bierze górę nad wyćwiczoną przez te wszystkie lata pozą. Czyżby to wina tych wszystkich przykrości, których ostatnio doświadczyła?Czyżby nie potrafiła już tak dobrze nad sobą panować jak za śmiertelnego życia?Na jej twarzy pojawił się grymas smutku.Tak pragnęła silną być a jak się okazuje jest słaba.
Podążając w stronę samochodu biła się z myślami. Kotłowały się w jej głowie, chciały się uwolnić,ale im nie pozwoliła. Musi porozmawiać z Trajanem , musi jej wyjaśnić parę spraw.Nim się zorientowała stała już przed otwartymi drzwiami do limuzyny.
Po szczerej , jak się jej wydawało rozmowie z Hrabią i wyjaśnieniu kilku kwestii, a przede wszystkim tej dotyczącej Maksymiliana, poczuła ulgę. Nie dowiedziała się wszystkiego, jednak postanowiła zostawić resztę pytań na inna okazję. Kiedy znaleźli się w Elizjum a Trajan poinformował ją o swoim wyjeździe trochę ją to zaskoczyło, poczuła swoiste odprężenie , ale i zrobiło się jej przykro, gdyż miała nadzieję,że może następnej nocy pozwoli jej zobaczyć ukochanego. Teraz będzie to musiało zaczekać. Pożegnała go kilkoma ciepłymi słowami i zamierzała odejść, lecz w tej chwili Trajan złożył pocałunek na jej ustach w obliczu całej koterii.Ogarnęło ją uczucie zażenowania i zawstydzenia. Jak ona im to wytłumaczy. Nie miała na to najmniejszej ochoty, a przecież nie pozostawią tego bez komentarza.
Jak się spodziewała nie obyło się bez kilku przytyków, jednak na szczęście nie było ich zbyt wiele. Po chwili spędzonej na luźnej rozmowie postanowili przenieść się do gabinetu Mardoka. Podczas dyskusji z Johnem stało się coś dziwnego. Pogrążył się w jakiejś dziwnej apatii a na jego ciele pojawił się szron. Zjawisko to bardzo zaintrygowało Orianę, gdyż było to coś nienaturalnego, pierwszy raz miała możliwość zaobserwowania czegoś takiego. Zapytany o to Regent niestety nie był skory do wyjaśnień.
Omówiwszy wszelkie dręczące ich sprawy Oriana została poproszona o zbadanie kolejnego miejsca dziwnej zbrodni. Zgodziwszy się miała zamiar wyjść i zająć się tym jak najszybciej, ale Mardok poprosił ją o rozmowę. Jak się okazało niepokoił się o nią, chciał wiedzieć co łączy ją z Hrabią. Poczuła pod sobą kruchy lód, nie chciała go okłamać , ale nie miała wyboru. Co miałaby mu niby powiedzieć. Gdyby dowiedział się prawdy na pewno nie wprawiłoby go to w dobry nastrój , a podejrzewała,że John może w przypływie emocji zrobić coś nierozsądnego. Nie chciała by Trajanowi coś zagroziło, dopóki nie wywiąże się z umowy. Nie chciała również, by Mardok niepotrzebnie narażał swoją egzystencję.
Przypuszczała,że John wyczuł jej kłamstwo za pomocą mocy nadwrażliwości i zapewne nie pozostawi tego bez odzewu. Cóż do następnego spotkania może uda jej się wymyślić jakąś zgrabną historyjkę. Przypomniała sobie o szronie i postanowiła spróbować się czegoś dowiedzieć. To co ujrzała dotykając Regenta zmroziło na chwilę jej krew w żyłach. Pytając Mardoka o powód odwiedzin Charona i o zawartą z nim umowę, otrzymała tylko mgliste wyjaśnienia. Jak widać każdy ma swoje tajemnice, a niektóre powinny zostać nimi na zawsze ,jednak ta szczególna tajemnica Regenta musi zostać jak najszybciej poznana. Chciała wiedzieć czy John nie wpakował się w nic głupiego, gdyż spokrewniony z którym paktował może zniweczyć wszystko. Może później uda jej się dowiedzieć czegoś więcej. Obróciła się i wyszła.
Kierując się ku Zetowi dostrzegła jak Trajan wręcza mu jakąś kartkę papieru, intuicja podpowiadała jej ,że miało to związek z tym co wyczytała w jego dzienniku na temat Zeta i jego umiłowanej. Nie zamierzała zdradzać się przed nim z tą wiedzą choć była ciekawa co za informacje otrzymał. Zbliżając się, nagle ogarnęło ją przeszywające poczucie strachu , smak wampirzej krwi w jej ustach, zawodzące krzyki. Stanęła w konsternacji , a po chwili uświadomiła sobie ,że ma to coś wspólnego z biblioteką. Skierowała się więc wprost do źródła tych emocji, a tam znalazła Happy Doca, który najprawdopodobniej odprawiał jakiś rytuał. Zamieniła z nim kilka zdań, okazało się,że nie ma jej do przekazania niczego miłego , ale nie miała w tej chwili na to czasu. Upewniła się,że nic mu nie jest po czym udała się z powrotem do Zeta. niestety nie zastała go w miejscu w którym się rozstali. Udała się więc do jego samochodu, gdzie jak się okazało już na nią czekał.
Po niedługiej chwili dotarli na miejsce kolejnego utonięcia, które miało miejsce tym razem w samochodzie. Po dokładnym zbadaniu wszystkiego, nie wiedzieli zbyt wiele. Jedyne co udało im się ustalić to tożsamość ofiary i pewne podejrzenia co do kolejnej. Arogancki Thomas poprosił o ponowne odwiedzenie Magota i dowiedzenie się czegoś więcej. Oriana postanowiła,że za wszelką cenę wydobędzie od niego wszystkie potrzebne informacje, gdyż nieodparte poczucie ,że on coś ukrywa prześladowało ją od samego początku ich znajomości. Ruszyli więc szybko do przybytku Lucjana.
Szybko to mało powiedziane, Zet pędził jak szalony , a w piersi Oriany mogłaby przysiąc drżało serce z obawy o własne życie.
☛ Musisz być zalogowany by móc odsłuchać tło muzyczne






By móc zrozumieć, wpierw należy poznać.