Gabinet Mardoka.
W tle słychać muzykę , w powietrzu unosi się delikatny zapach kokosa.
Na stoliku leży szachownica. Właśnie ma się rozpocząć partia w szachy.
Dwóch mężczyzn siedzi naprzeciwko siebie. Jeden starszy, wydaje się bardziej skupiony nad szachami. Drugi trochę młodszy, wydaje się być zamyślony, jakby ta partia była tylko dodatkiem do tego, co robi.
Popatrzyli po sobie.
- Zaczynaj Sa… Jeffrey’u. Zaczynaj jako pierwszy. – Powiedział John.
Znów chciałem go nazwać Samuelem, starzy znajomi nie odchodzą tak szybko, a ty mi go tak przypominasz.
No proszę, nawet rozpoczęcie podobne…
- Nie gramy na czas panie Mardok?
- Jeffrey’u, tak jak Ci mówiłem, jak gramy sami mówimy do siebie po imieniu. I odpowiadając na twe pytanie, nie, nie ma to najmniejszego sensu.
Jeffrey przesunął pierwszy pionek, partia się rozpoczęła.
Oriana. Córka ma. Wie już o tym, moje ostatnie posunięcie zapewne w tym ją upewniło. Dobrze. Mam tylko nadzieję, że nie będzie przez to cierpieć, oby się nikt nie dowiedział i nie wykorzystał tego…
Mocą nadwrażliwości naprawdę potrafi operować umiejętnie. Skąd tylko wiedziała, że to był Charon, to jest bardzo interesujące. Muszę się jej dopytać tego. Zresztą ogólnie muszę z nią porozmawiać. Używanie mocy w elizjum, traktowanie moich ludzi jak swych, hmmm… odpowiednie słowo, a tak, myślę że podchodzi to pod niewolnik. Tak, zdecydowanie muszę z nią porozmawiać następnej nocy.
- O proszę, ładny ruch Jeffrey’u. To ja może tak się ruszę…
Charon, o co mu chodzi. Co takiego może mieć „Z”, że on potrzebuje… Jednak jeśli wykona to co obiecał, jestem w stanie zaryzykować. Czas pokaże…
Lucjan Magoth. Ehh… czemu ci spokrewnieni nie mogą być jacyś tacy bardziej pomocni. Jest stary, a pytania trzeba formułować, jak dziecku. Jak to dawniej było łatwiej, mówiło się co się myślało. Teraz trzeba każde słowo dokładnie przemyśleć, nim się wypowie. Porozmawiać też muszę ze swoimi szeryfami o tym, a do niego udam się osobiście. Jakoś zakończyć tą szopkę…
I jeszcze jakby tego było mało Lord Anatanel. Przybył tu niczym statkiem pirackim hehe… Jakimś starym tankowcem, czy jak to można nazwać, nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak. Co trzeba mu przyznać, potrafi skupić na sobie uwagę. Ale po co on tu przybył? Czego chce? Sprawdzić Livingtona? Czy może kolejny będzie czegoś chciał od Oriany? Będę musiał się udać do księcia i z nim poważnie porozmawiać. Za dużo tego w tak krótkim czasie…
Jeffrey’u, ahhh.. nie tak, nie dość, że mi tak przypominasz Samuela, to jeszcze robisz te same błędy. Popracujemy nad tym.
- Jeffrey’u, czy opowiadałem ci już o mym starym przyjacielu, Samuelu? – spytał się Mardok wykonując ruch.
- Nie pan… znaczy się Johnie, nie wspominałeś jeszcze mi o nim – odpowiedział ze skwaszoną miną kamerdyner, gdyż ten jego ruch poprzedni okazał się bardzo nieprzemyślanym.
- Samuel, mój stary przyjaciel. Ileż to partii szachów z nim…
I jeszcze Petera. Śliczna Petera, która nie jest mi obojętna, ale…
Czy jestem już gotowy?
Czy będę w stanie otworzyć się już dla nowej kobiety?
Czy warto mieszać sprawy zawodowe z osobistymi?
I wreszcie czy ona to robi z pewnego rodzaju miłości, czy też chce mnie wykorzystać. Jak to sama powiedziała, przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej.
Oj przestań wciskać sobie głupie myśli do głowy. Ona nie jest taka. Nie może być…
Będę musiał ją zaskoczyć, gdzieś ją zabrać, porozmawiać. Może znów poczuję się tak jak kiedyś…
Jednak zaczniemy od kwiatów. To zawsze w jakiś sposób działało. Mam nadzieję, że kobieta wampir nie różni się zbytnio pod tym względem od kobiet ludzkich. W zasadzie będę się mógł przekonać…
- Dobrze Jeffrey’u, skończymy tą partię następnej nocy, teraz muszę iść wypocząć – wstając powiedział John.
- Dobrze, dobrej nocy Johnie.
Ciężko mu przez usta to jeszcze przechodzi, ale przywyknie. No nic, na dzisiejszą noc wystarczy już wraż…
Mardok przerywa myśl, gdyż widzi, że laufer porusza się sam po szachownicy i szachuje jego króla.
Co do cholery. I jeszcze przed dniem takie coś… Któż to teraz się bawi ze mną, ciekaw jestem…
Odstawił go na miejsce i wyszedł z gabinetu kierując się w stronę sypialni.
☛ Musisz być zalogowany by móc odsłuchać tło muzyczne






Przytłacza Cię poczucie winy, to z jego powodu pragniesz opiekować się wszystkimi wokół.