W drodze.

sty
23

 

Jedziemy. Kolejne morderstwo. Musimy w końcu cos z tym zrobić. Ktoś wysnuł podejrzenie, że ma coś z tym wspólnego Lancea. Może. Tylko co by chciały osiągnąć świętoszki? Może zdobędziemy jakieś nowe tropy. W samochodzie, Ja, Zed i Abigail.
Spoglądam na nią.
Jakże ciało się zmienia, gdy jest w nim inny duch.  Rysy układają się zupełnie inaczej. Język ciała również jest inny.

 


Wzdrygam się.
To nienaturalne. Zająć  czyjeś ciało to jak gwałt. Dziwi mnie spokój reszty rodziny. Mardok najwidoczniej nie wie co z tym zrobić, więc odwleka decyzję, układając się z upiorem. Zakazuje mu opuszczać zamek, a chwilę później pozwala jechać na akcję. Ciekawe. Postawa Zeda też jest co najmniej dziwna. Niefrasobliwość i skrajny hedonizm. Za nic ma, że Oriany nie ma, ważne, że dorwał się do jej ciała. Ech. Mały braciszek.  Nie wybiega myślami poza swe przyjemności. Zapomniał chyba nawet, że kogoś szukał.
Wzdycham.
Oni chyba nadał nie rozumieją, że czas Orianny się kończy. Czyżbym tylko ja zdawał sobie z tego sprawę? I jeszcze Aleksander.
Uśmiecham się krzywo.
Do czego teraz dąży pan Livington? Choć nie powiem, spodobało mi się, gdy zmusił Mardoka do konfrontacji z upiorem, zwracając się do niej po imieniu. Sprytne Aleksandrze, choć ostatecznie niewiele to dało. Nie można Cię niedoceniać. Pamiętam o tym.
I gdzie jest Oriana?

Musisz być zalogowany by móc odsłuchać tło muzyczne

 

 

Jedna odpowiedź do “W drodze.”

  1. avatar Camarilla pisze:

    Ciało potrzebuje głowy.

☛ Musisz być zalogowany by móc napisać komentarz