Author Archive

Wyznanie.

gru
7

Mrok wypełnia całą przestrzeń w jakiej żyję,

mrok wypełnia wszelkie umysły jakie mnie otaczają,

To w mroku tworzą się najgorsze koszmary.

Mrok jest cichy, skrupulatny i bezlitosny.

Zimny jak lód i bezkresny jak ocean.

Pełen łez, bezsilności i zdeptanych marzeń

Mrok pociąga i kusi, podnieca i ekscytuje

Mrok to mój dom.

A ja jestem potworem – i dobrze mi z tym.


luźny kawałek kartki między stronami dziennika zawierający tekst piosenki – autor Theodor „Z” Blake

 


Czytaj całość »

Theodor “Z” Blake „Dziecię Nocy – Pamiętnik” Tom II

wrz
14

Ekstaza (stgr. ἔκστασις ekstasis – bycie na zewnątrz siebie) – jeden z rodzajów odmiennych stanów świadomości. Również kategoria stanów transowych w których jednostka przekracza zwykłą świadomość i w rezultacie doznaje zwiększenia swoich możliwości umysłowych i poznawczych. W ramach stanów ekstatycznych odczuwane są silne emocje, intensywna koncentracja na danym zajęciu przy niewrażliwości na czynniki zewnętrzne, nadzwyczajne zdolności fizyczne oraz świadomość niezwykłych przestrzeni mentalnych. To ostatnie może być interpretowane jako doznanie duchowe i zwykle przyjmuje formę ekstazy religijnej.

 

Czytaj całość »

Theodor “Z” Blake „Dziecię Nocy – Pamiętnik” Tom II

sie
30

dziennik-zedaOprawiony w skórę, wygląda na stary albo po prostu na niezłą reprodukcję wykonaną z najlepszych materiałów. Kartki pergaminu mocne, zszyte precyzyjnie i sklejone żywicą.

Kartki w pamiętniku przecina tekst nieczysto zapisany, prowadzony chaotycznie i z częstymi błędami. Autor pisał go trudnym do odczytu pismem. Tekst jest rozciągły a sporo liter jest niewyraźnie zapisana.  Jednak te niedbale prowadzone zapisy nie muszą jedynie świadczyć o niedbalstwie autora. Taki tekst może powstawać czasami w trudnych warunkach, a ciemność i pośpiech to jedne z nich.

Zapisane kartki są poplamione i miejscami pozaginane, a cały wygląda na dość często używany. Poza zapachem skory w jaką jest oprawiony można wyczuć zapach perfum  i dymu tytoniowego

Czytaj całość »

Spowiedź

lip
5

070701-F-5964B-001…. przeciągły pisk opon rozerwał senny spokój miasteczka gdzieś nieopodal Chicago. Ciemną oświetlaną przez latarnie drogę wiodącą wzdłuż zadbanych trawników przeciął blask reflektorów pędzącego fioletowo-czarnego Camaro. Samochód zwinnie prześlizgiwał się ulicą przerywając cisze śpiącego osiedla. Pod numer 27 dojechał już z wyłączonymi światłami cicho tocząc się po ulicy. Z samochodu wyszedł młody, może 18 letni chłopak ubrany w czarną kurtkę znoszone dżinsy i adidasy. Cicho prześlizgał się po ogrodzie szybko znajdując miejsce gdzie łatwo można się wspiąć do okna na piętrze domu. Światła w całym domu o białej elewacji, ciemnym dachu były wygaszone. Amerykańska flaga przytwierdzona nad frontowymi drzwiami leniwie falowała na wietrze. Młodzieniec wspiął się po piorunochronie i zwinnie wślizgnął do pokoju. W pokoju panował ciemność, ale można było zobaczyć w nieładzie porozrzucane ubrania, pozostawione w nieładzie łóżko i ściany pozaklejane plakatami z samochodami i jakimiś muzykami. Młodzieniec cicho poruszał się po pokoju gdy nagle otworzyły się drzwi a w nich pojawiła się sylwetka wysokiego mężczyzny ubranego w granatowy szlafrok..  Teodor  -  warknął – przypominam Ci, ze jutro egzamin. Spać! I To od razu…

Czytaj całość »

Theodor “Z” Blake „Dziecię Nocy – Pamiętnik”

gru
7

To co stało się tamtej pamiętnej nocy będzie koszmarem do końca moich dni.. a jeśli rzeczy będą miały nadal taki obrót będzie to bardzo długi koszmar.

II

Chciał bym móc wyjaśnić co się w tedy stało – jednak zdobycie tej wiedzy nie wydaje się takie proste. Stałem się można by rzec potworem – żywiącą się krwią nieumarłą istota. Myśliwym. Kilka miesięcy wraz z detektywem i Orianą nie opuszczaliśmy zamku bojąc się otoczenia które się zmieniło. Do przetrwania potrzebna była krew. Cierpka i nieprzyjemna krew zwierząt. Szczuty koty i wszystko co miało w sobie odrobinę tej krwistej posoki nadawało się do spożycia. Ale ludzka krew była inna. Ciepła, przyjemna, dająca niebywałą przyjemność podczas pożywiania się. Upiornego aktu ale jakże przyjemnego. Jest  to dla nas ambrozja. Najwspanialszy napój dający niebywałe możliwości. Poznawaliśmy samych siebie zadając sobie codziennie pytanie. Dlaczego tym się staliśmy. Co to oznacza. I czy jest takich istot więcej…

vampirjpgOdpowiedzi zaczęły przychodzić od 3 października 2010 roku. Do naszego Zamku przyjechał jak się przedstawił Szeryf Stiven Gross. Szeryf na usługach księcia tego miasta Victorii Palermo. Szeryf to stanowczy i nieodgadniony jegomość, nie wiem czy widziałem go bez cygara w ustach. Nie wydawał się wrogo nastawiony. A my nie mieliśmy innego wyjścia jak robić co każe czyli udać się na spotkanie z księciem. Ku naszemu zdziwieniu wyniósł z zamku dwa ciała. Nie wiedzieliśmy nic o ich istnieniu.

Po drodze nie był zbyt rozmowny. Wyciąganie jakiejkolwiek informacji okazywało się niemożliwe.

W końcu stanęliśmy przed obliczem Księcia. Piękna i elegancka Victoria Palermo. Zmysłowe usta, hipnotyzujące spojenie. Gotów bym był zrobić dla niej wszystko gdyby poprosiła.. Tak wydawało mi się gdy ja pierwszy raz zobaczyłem.. Była najwyższa „rangą” w społeczności w której niechcący znaleźliśmy się. Społeczeństwie Wampirów. I miało się okazać w przyszłości że nie jest to tak małe społeczeństwo.

Te ciała które szeryf wsadził do bagażnika zabrali gdzieś do innego pomieszczenie. I tutaj – jak by całej tej koszmarnej maskarady było mało wcześniejsze zwłoki dołączyły do nas jako współtowarzysze nasze niedoli.  John Mardok i Thomas McMaden. Ich „pobudka”  była inna od naszej. Stracili doszczętnie pamięć i nic nie pamiętali z swojego śmiertelnego żywota. Wydawało mi się ze już nic taj nocy nas nie zaskoczy..

Nasza egzystencja najwyraźniej nie miała się jeszcze zakończyć. Książę pozwoliła nam żyć, gdyż szczęśliwie nasz „dom” znajdował się na neutralnym terenie. zaś naszym przewodnikiem po nocnym Chicago został Nik. Śmieszny typ który dużo mówi ale z tego jego gadania to tylko nic nie znaczący bełkot wychodzi. Ale zawsze to coś.

Czytaj całość »

Theodor „Z” Blake „Dziecię Nocy – Pamiętnik”

gru
2

Trochę czasu minęło .. ale w końcu zaczynam to ogarniać więc skorzystam z chwili kiedy moi nowi „mroczni przyjaciele” mają swoje   zajęcia.

Ale od początku…

I

Wszystko zaczęło się od tej pierdolonej sprawy z duchami . A nie, jeszcze wcześniej.. niech już to będzie porządny dziennik…

f_w_3235

Wszystko zaczęło się od tego pierdolonego wypadku w NASCAR. Drzwi do kariery zamknięte, i tym samym źródło zarobku. Zostało    mi tylko zajęcie się znowu reporterką. No i tak przyczepiłem się szukając ciekawego artykułu do detektywa Wilsona. Christophera Wilsona. Ciekawy jegomość tak na marginesie. Prowadził sprawę,  która z nadzieją dla mnie nadawała się na niezła historyjkę.  No i tak znaleźliśmy się w domu którym miało straszyć. Dom…  Nazwał bym to raczej zamkiem rodem z średniowiecznej europy.

Zamek jak zamek – taki nowocześniejszy… oświetlenie, woda,  kible,  dużo pomieszczeń, ale wszystko trudno dostępne bo generator który znaleźliśmy był niesprawny. Trochę stary typ ale powinien działać gdybym nad nim posiedział ale nie było na to czasu.

Hmm zapomniał bym.. dziwna sprawa.. Była z nami jeszcze panna Oriana Balzak.. nie wiem dlaczego o niej zapomniałem. Babeczka cudeńko.. gdyby nie jej charakterek….ciałko, ruchy… usta… No nic.  Oriana dziedziczyła ten dom po jej krewnym dlatego się pojawiła z nami. A i był tam jeszcze jeden, jak by go nazwać – opiekun majątku. Taki kościelny, albo raczej zamkowy. He he, ciekawe czy moje dowcipy zawsze bawią tylko mnie? Ogólnie wszytko było by ok. Duży zamek, można jakąś historyjkę zmontować żeby dało się nieźle sprzedać gdyby nie ten pierdolony „zamkowy”.  Na początek myślałem ze mu tam dojebało  na maxa. Sam teraz mieszkał w tym zamczysku. Przyjebał mi tak ze nakryłem się nogami a ocknąłem się dopiero przywiązany.. do jak by to nazwać.. kolczastego krzesła..

Nie będę się rozpisywał bo nie chce sobie tego przypominać.. ale ten potwór przywiązał jeszcze  Oriannę. Wszystko pamiętam jak przez „krwawą mglę” . Sukinkotowi było jeszcze mało wiec postanowił  powoli wytoczyć ze mnie krew nabijając moje nadgarstki w te kolce krzesła. Ślicznotkę też ostro pokiereszował.. Pode mną powiększała się kałuża krwi.. oczy zachodziły mi mgłą.. ból ustawał… odpływałem.. Po czym pamiętam coś… co zmieniło mnie już na zawsze.. Ten potwór wlał mi do ust odrobinę płynu.. nie pamiętam smaku bo wymieszał się z smakiem mojej własnej krwi która miałem w ustach..

Dziwne ciepło rozpływało się po moim ciele.. Byłem pewien ze już umarłem.. ale nadal tam byłem.. czułem ze jestem… ale jakiś odmieniony.