Author Archive

Pochwyć miecz

sie
18

Na niewielkim wzgórku otoczonym drzewami, stoi mężczyzna. Za jego plecami rozciąga się malownicza tafla jeziora. Po jego lewicy wznosi się ogromny dwór zatopiony w ciemnościach. Przed nim zaś rysuje się krajobraz miasta. Chicago o tej porze nocy wygląda spektakularnie. Potężna metropolia, kolebka życia, nadziei, intryg, zła, oraz oczywiście wampirów. Bestie czyhające za każdym rogiem na  śmiertelne ofiary. Nie wiedzą o tym że ich krew jest pożywką dla istot nocy. Nieświadomie przemierzają betonową dżunglę załatwiając swe potrzeby. Mężczyzna przykucnął, z lewej kieszeni marynarki wyciągnął paczkę czerwonych malboro, po dłuższej chwili przyglądania się jej, cisną nią o ziemie. Spuścił głowę, prawą ręką głaszcze się po bujnej czuprynie, nagle z jego ust wydobywa się świszczący dźwięk,  coś mamrocze :

……Ale się wkurwili, nie sądziłem że tak im zależy……Nie mogą pojąć tego że ja już nie jestem tym kim byłem.

Czytaj całość »

Kręgosłup

sie
11

Wilson z wolna podszedł do zdobionego barku. Zdecydowanym gestem sięgnął po butelkę wysoko procentowego trunku. W tym czasie swym przenikliwym wzrokiem wyszukał kryształową szklankę stojącą półkę wyżej. Teraz jego lewa dłoń zaciska się na mieniącej się jasnym światłem  szklanicy, prawa dłoń zaś na przezroczystej butelce wódki. Tylna ściana mebla przy którym stoi wysadzona jest lustrem, Christopher zawiesił spojrzenie na swym rozmazanym odbiciu. Po krótkiej chwili wpatrywania się w niewyraźnego sobowtóra, jego wąsy delikatnie się podniosły ukazując pożółkłe od papierosów zęby. Tak się uśmiechając rzecze :

….Co jest cholera z tymi ludźmi ? Minęło przecież tak mało czasu i już się nie poznaje. Kiedyś byłem przystojniejszy…..

Odłożywszy szklanice i jej siostrę butelkę, sięgnął do kieszeni po mały metalowy grzebyczek. Delikatnym ale zdecydowanym ruchem zaczął głaskać wąsy mówiąc przy tym tak :

….Jak to jest,że będąc istotami które według niektórych są wyższym stadium rozwoju zachowujemy się gorzej niż zwierzęta ? Dlaczego nasza koteria to ciągłe kłótnie i problemy ? Jak to się dzieje, że mając tak poważne problemy ponad wszystko próbujemy zwalczać siebie ? I oczywiście Panie Szeryfie…..Jak to kurwa jest możliwe ,że opowiedziałeś reszcie dosłownie wszystko chociaż wiesz ,że grozi za to śmierć !?

Czytaj całość »

Sennik ?

sie
3

Krwawica zakryje oczy……

Ciało odejdzie od kości…..

Ścięgna rwać się będą………

Ponieważ kiedy oni nadejdą nie zrozumiesz.

Nie pojmiesz nawet kiedy śmierć bliską się stanie.

I chociażbyś ucho nadstawił………..nie usłyszysz nic.

Dlaczego ?

Bo to miejsce do którego zmierzasz nie istnieje.

Natomiast miejsce w którym się znajdujesz jest najgłębszą otchłanią.



Oczy i uszy…

cze
24

Struktura wszystkiego co funkcjonuje w społeczeństwie, opiera się o skomplikowany mechanizm”ludzki”.

Od dokładności dobierania poszczególnych „trybów” w układance zależy bardzo wiele.

Zaufanie, współpraca, wspólne dobro oraz interesy, zastraszanie, uczucie, manipulacja, przekupstwo itp.

Należy przyznać że metody są różne na zdobywanie nowych znajomości, osobiście uważam iż każda jest dobra.

Jako że zostałem obdarowany  stanowiskiem „szeryfa” w domenie Pana Mardoka, uznałem że stworzenie takiego mechanizmu jest niezbędne. Nie mogę być wszędzie, tak więc odnalazłem grupę „zastępców” o której ci opowiem.

Czytaj całość »

C.W. Zapomniane dzienniki

sty
24

1986 wrzesień Kansas


…….Dzisiaj była rocznica śmierci mamy. Ale to nie przeszkadzało ojcu w pochłanianiu whiskey. Znowu musieliśmy go z bratem przenosić z werandy do sypialni. Rzygał pod siebie jak  kot i niemiłosiernie śmierdział szczynami.Czasami mam ochotę skrócić jego cierpienia. Jeremy mówił że on nie potrafi   inaczej, od śmierci mamy alkohol stał się jego kochanką.       Stary drań nie pamięta już że ma dwóch synów, po co on w ogóle jeszcze żyje……..

 

…….Jeremy znalazł ojca w stodole, oczywiście pijanego. Skurwiel chciał się powiesić,ale  jego nieudolność nawet na to mu nie pozwala. Brat mówił że wisiał ale  lina się przerwała i stary idiota spadł na ziemie łamiąc sobie rękę. Teraz jest w szpitalu. Oby tam zdechł……

 

…….Byłem z bratem w jakimś niewielkim przydrożnym barze, około 70 mil od Kansas. Miał się tam spotkać z jakimiś kolegami po fachu. Okrutna speluna, ciemna i zadymiona. Widziałem że rozmawiał z jakimś dziwnym typkiem, wyglądał na nowojorczyka. Jeremy dał mu jakąś torbę, wypił z nim drinka i wyszliśmy. Całą drogę zastanawiałem się co mój brat ma z nim wspólnego ? Bałem się zapytać. I tak by mi nie odpowiedział. Chciałem iść do szkoły policyjnej, on tego nie pochwalał, zawsze mówił „… policja to obroża dla ludzi, nie pomaga tylko szkodzi…”. Ojcu to wisiało co się ze mną dzieje, ale na zdaniu Jeremiego mi zależało……

 

……Pośrednik. Jest zawszonym pośrednikiem, mój własny brat. Znalazłem w jego rzeczach kokainę i parę sztuk broni.           Jasne jest teraz dla mnie że sprzedawał to temu kolesiowi z knajpy. Cholera, po to mnie tam zabierał. Nigdy nie będę taki jak on. Jadę z przyjacielem do Nowego Jorku……

Czytaj całość »

Christopher Wilson „Sens”

gru
10

Nowy świat otwiera się powoli odsłaniając swe karty niczym nigdy niekończąca się księga. Każda noc jest jak bitwa, walczymy o zachowanie rozumu, przedłużenie bytu, pozostawienie resztek człowieczeństwa. Co zmierzch wstajemy ze swych leży niczym pradawne zapomniane potwory, po to tylko aby przetrwać w bolesnym uścisku naszych nieludzkich słabości.

Śmiertelników i krwiopijców łączy przynajmniej jedna ważna rzecz, cel, coś co wyznacza kierunek, coś co czyni że przynajmniej w małym procencie nasze egzystowanie ma jakiś sens. Miasto w którym egzystujemy jako nieumarli, a raczej w jego cieniu, daje możliwości, uczy i doświadcza, zabija jednocześnie dając życie innym, jednak ku mojemu przerażeniu jest to tylko mały odsetek tego jak wielka jest liczebność naszego gatunku. Kiedy jako człowiek spoglądałem na te wielkie metropolie byłem pod wrażeniem ogromnych przestrzeni jakie otwierały się przede mną.  Teraz duszę się smrodem jaki roztaczają wokół siebie inni krwiopijcy, jest ciasno, każdy następny krok musi być przemyślany i dobrze zaplanowany.  W pewnym sensie zazdroszczę Mardokowi że kiedyś miał możliwość wysyłania do piekła poczwar takich jak my.

Gdybym tylko był na tyle silny aby przeciwstawić się miażdżącej władzy najpotężniejszych wampirów tego miasta, gdybym miał równą sobie koterię, razem moglibyśmy wprowadzić nowy porządek, stan rzeczy nieznany jeszcze przez obecne książęta, świat idealny, taki w którym równowaga pomiędzy nami a ludźmi trwałaby bez końca. Dlaczego oni tego nie widzą że symbioza jaka mogłaby wyniknąć z tego faktu byłaby krokiem milowym w rozwoju nie tylko społecznym ale taż i technologicznym. Razem nasz świat stałby się doskonalszy, prawie idealny. Niektórzy powiedzieliby że to tylko pobożne marzenia ale dla mnie jest to bliskie i realne, co dzień śnie o koszmarach tego świata które mógłbym pokonać, wystarczy tylko sięgnąć i naprawić to co zepsuły pokolenia drapieżników jakimi jesteśmy.

Wiem że czeka mnie jeszcze długa droga, wiem że mogę okupić to swoją egzystencją, ale wiem też że jest to moje przeznaczenie. Będę czerpał siły z krwi moich wrogów, będę używał ich broni przeciwko im samym, będę uczył się na ich błędach aż w końcu ich potęga stanie się moim atutem, a kiedy to nastąpi żaden z nich nie będzie mógł o sobie powiedzieć………….drapieżca………..