Author Archive

Alice Corndiel

gru
20

Alice Corndiel Przybyła do Chicago na wiosnę 2010 roku.

Miała wielkie nadzieje, plany związane ze swoją osobą.
Zostanę sławną modelką i wszystkim pokażę.
Niestety życie nie jest takie proste jak się wydaje. Nie spełniała kilku kryteriów, nie miała znajomości, a obiecane awanse przez łóżko nie przyniosły nic.

Skończyła jako kelnerka w nocnym barze, zarabiając na czynsz i życie. Niewielkie zwyżki co jej zostawały odkłada skrupulatnie, aby zarobić na studia.
I tak leciał dzień za dniem; praca, dom, szkoła, praca. Nie wychodziła nigdzie, nie miała znajomych, do domu nie mogła wrócić, inaczej – nie chciała.

Czytaj całość »

Jeffrey Stocklock

gru
14

Staruszek pojawił się kilka tygodni temu w zamku. Zamieszkuje jeden z pokoi dla służby.

Starszy pan, z wyglądu można mu dać ok 65 lat, ale nie chce nikomu zdradzić dokładnej liczby opisującej jego wiek. Jest dość wysoki, pomimo tego że się delikatnie garbi, ponad 185 centymetrów. Włosów mu już nie pozostało wiele, ale ma je zawsze krótko przystrzyżone i zadbane. Włosy są siwe, tak jak i jego broda, którą się szczyci. Oczy ma koloru niebieskiego wchodzące w szary, spojrzenie ma łagodne i dobre, oprócz tego można w nich zauważyć, pomimo podeszłego wieku, sporą żywotność. Dłonie ma zadbane, przycięte paznokcie, nakremowane. Widać po nich, że nie bał się ciężkiej pracy.

Ubrany jest w białą koszulę, czystą, pachnącą i nieskazitelnie wyprasowaną. Zazwyczaj ma czarną muszkę, nie jest to jednak reguła w jego stroju. Nosi czarny, dopasowany do niego czarny garnitur, widać, że nie jest najnowszy, ale zadbany, nie mający żadnych ubytków. Czarne buty, wypastowane i czyściutkie.

Jeśli ma więcej niż jeden garnitur, to wszystkie musiał szyć jeden krawiec, gdyż nie widać różnicy między nimi.

Czytaj całość »

Wyprawa w zmierzch

gru
7

Rytuał zaraz miał się zacząć.

Przygotowania już prawie zakończone.

Świece w kręgu, odpowiednie szkice i odpowiednie składniki.

Mardok stoi w bibliotece i zaczyna odprawiać rytuał. Na początku wszystko zgodnie z planem. Po chwili zauważa jednak, że coś jest nie tak. Nie tak miało być…

Czytaj całość »

Reszta nocy po konklawe

lis
30

Pogoda trochę niepewna, chmury przelatują po niebie, lekki wiatr wieje, czasem zmieniając się w porywisty, deszczu nie ma, przynajmniej na razie. Księżyc w pełni w tym momencie wyłonił się zza chmur w całej swej okazałości.

Mężczyzna ubrany w płaszcz, z cylindrem na głowie i z srebrną laską, z pięknie zdobioną rękojeścią, w prawej dłoni stoi przed budynkiem i właśnie sięga po telefon. Wykręca numer.

- Bill, przyjedź po mnie jak najszybciej.

Po czym schował telefon do kieszeni. Spojrzał w górę, na księżyc właśnie w tym momencie prześwitujący przez chmury. Chwilkę się zamyślił, po czym wyjął zegarek z kieszonki, spojrzał na niego i schował go na swoje miejsce.

Czytaj całość »

Konklawe

lis
23

Już na samym wejściu do pomieszczenia można było wyczuć napięcie w powietrzu.
Niewielka sala, światło przygaszone, na środku stoi dość sporych rozmiarów stół z 8 krzesłami poustawianym w sporych odstępach wokół.

Mardok wchodzi, z lekkim zdziwieniem zauważa, że przybywa ostatni i zajmuje swoje miejsce. Wszyscy już siedzą, konklawe się rozpoczyna.

Jakim cudem przybyłem ostatni? Kurde jestem przekonany, że widziałem Preston na sali jak tu szedłem… No cóż, pewnie pomyślą, że specjalnie przybyłem ostatni, a zresztą niech sobie myślą co chcą. Mnie interesuje tylko jedna rzecz i mam nadzieję, że usłyszę lepsze informacje niż te z sali.

Czytaj całość »

Przed konklawe…

lis
16

Zachodzi słońce. Zmierzch powoli przeradza się w noc. Wieje delikatny wiatr, niebo pochmurne, jednak co jakiś czas wyłania się księżyc w pełni.

Powoli otworzył powieki. Zapach lawendy, pusta połowa łóżka obok niego, okno zasłonięte szczelnie.
Dzisiaj jest konklawe. Trzeba się przygotować i nastawić odpowiednio. Ciekaw jestem cóż ono wniesie…

Wstał, podszedł do szafy, odsunął. Kilkanaście garniturów, wszystkie w podobnych kolorach, jego ulubionych…
Dziś ubierzemy się trochę inaczej.

Czytaj całość »