‘Requiem’

Noc

lut
6

Oriana Gwiazdy widoczne na nocnym niebie
Umarłe przez wieki
W Słońcu stwarzają iluzję
życia przez te wszystkie lata.

 

 

Noc powoli ustępowała, promienie światła nieśmiało przebijały się przez ciężki mrok. Leżała tak pośród jedwabnych poduszek, jej ciało lekko muskał chłodny wiatr dobiegający z szeroko otwartego okna. Przyjemne uczucie, niczym dotyk najczulszego kochanka. Prawie zatracając się w tym doznaniu, zdała sobie sprawę z tego, że mogła już nigdy więcej tego nie doświadczyć. Mogła stracić dużo więcej, mogła stracić wszystko… gdyby nie udało się jej wrócić.

Powinna dziś świętować, cieszyć się, że została przywrócona temu nie najlepszemu ze światów. Jednak nie mogła. Od razu zasypano ją wyrzutami i długami wdzięczności. Czy na tym świecie nawet u ludzi próżno szukać cienia bezinteresowności czy współczucia? Sama odpowiedziała sobie na to pytanie. Wrażenie, że nikt prócz Johna nie cieszył się z jej powrotu nie dawało jej spokoju. Nie powinna się tym przejmować w końcu chyba sobie zasłużyła, lecz myśl, że wybraliby Abigail trochę ją przygnębiła. Oczywiście nie dała im tego do zrozumienia, nie mogłaby.

Nie ważne pomyślała, chociaż Zed zapłaci w swoim czasie za to jak nikczemnie potraktował jej ciało, lecz teraz to nie jest najważniejsze.

Spojrzała w stronę wiolonczeli, jej umysł podsunął obraz Dantego grającego. Jego szczery uśmiech kiedy dzielił się z nią właśnie skomponowaną melodią. Uśmiechnęła się na to wspomnienie, jednak szybko wyblakło, a na jego miejsce nasunął się straszny obraz zmasakrowanej twarzy ukochanego.

Jak niewiele miłych wspomnień z nim związanych, zdecydowanie za mało, uświadomiła sobie, że prawie nic o nim nie wie, lecz kiedy wróci nadrobią zaległości.

Wróciła myślami do wiolonczeli i miecza, który znalazła w środku. Nasuwało się jej mnóstwo pytań. Kto go tam podrzucił? Po co? Dlaczego właśnie teraz? A przede wszystkim skąd go miał?

Czytaj całość »

Znowu w kierunku niebezpieczeństwa…

lut
3

Jedziemy. Ja, Aleksander i Kaylo za kierownicą.  Koło samochodu przemyka ciężki motocykl. To Pit. Wnętrze auta wypełnia muzyka. Wątpię żeby spodobała się Aleksandrowi.
Uśmiecham się. Zapalam cygaretkę. Neos – brazylijski tytoń.
Wracam myślami do wydarzeń które nas tu doprowadziły.
Elizjum odwiedził sam szanowny książę. Aliester Crowley. Zdenerwował się kolejnym naruszeniem tradycji w Elizjum. W sumie nie dziwię się.  Przyjechał i rozdał karty. Można by powiedzieć. Określił nasze stanowiska i zakresy naszej odpowiedzialności.

 

Czytaj całość »

Nieudana próba

lut
1

John przebrany trzymając małe pudełko kieruje się do swojego auta.

No dobrze, czas zacząć realizować postanowienia, najpierw Magoth. Gdzie jest Bill, a jest.

- Będziemy jechać Billu, przekaż pułkownikowi, że wyjeżdżam, ja poczekam w aucie. – Mówiąc to sięgnął po telefon i udał się do auta.

No i czemu on nadal nie odbiera. Książę chce go wśród nas, ale nie wiem czy on tego chce. O proszę, ludzie wysłani przez pułkownika już są, cholera gość działa sprawnie, podoba mi się to. To były chyba najlepiej wydane dolce do tej pory.

Czytaj całość »

Śnieg pada…

sty
26

 

A ja stoję. Nie mogę się ruszać. Zamarzłem.  Pokój Brownsowna zamienił się w lodownię. Widzę płatki śniegu opadające spod sufitu. Niedaleko mnie zamarły jak i ja – Aleksander. Obok niego Ciężko ranna, półnaga Abigail, przebita kołkiem. Na łóżku siedzi kompletnie nieobecny duchem Joachim. A obok niego martwa kobieta. Oprócz nas w pokoju, jest jeszcze, tylko sprawca tej Zimy – Michael.
Myśli szybko przebiegają przez moją głowę. Analizuje fakty.
Jak do tego doszło?  Po kolei.

 

 

Czytaj całość »

W drodze.

sty
23

 

Jedziemy. Kolejne morderstwo. Musimy w końcu cos z tym zrobić. Ktoś wysnuł podejrzenie, że ma coś z tym wspólnego Lancea. Może. Tylko co by chciały osiągnąć świętoszki? Może zdobędziemy jakieś nowe tropy. W samochodzie, Ja, Zed i Abigail.
Spoglądam na nią.
Jakże ciało się zmienia, gdy jest w nim inny duch.  Rysy układają się zupełnie inaczej. Język ciała również jest inny.

 

Czytaj całość »

Nieprzemyślane działanie

sty
18

Pokój, w nim 3 postacie. Jedna z nich leży nieprzytomna na biurku, w tle słychać muzykę, w powietrzu unosi się delikatny zapach kokosa.

Do postaci leżącej zbliża się jedna z postaci.

Ma założone rękawiczki, w dłoni trzyma skalpel.

- Zobaczmy, cóż my tu mamy.

I z precyzją chirurga zaczął wyciągać kule z ciała mężczyzny leżącego na biurku.

Niby nie odczuwam bólu, ale jakież to nieprzyjemne.
Tylko w sumie co jest nieprzyjemne, uczucie wyciągania kul, czy też poczucie własnego niepowodzenia i wstyd przed nierozważną akcją? Dobre pytanie…

Ale może od początku, przeanalizujmy to zajście. Zaczęło się całkiem ciekawie…

Czytaj całość »