Dzieciństwo
mar27
Gilbert wrócił do garażu. Stał tam Lincoln, stary, z lat osiemdziesiątych, w kolorze zielonym, dość podniszczony. Przesunął dłonią po jego masce, po czym zaczął sięgać do środka auta do dźwigni otwierającej go.
Już niebawem zrobię z ciebie bóstwo, jakbyś dopiero co wyjechał z fabryki, a może i nawet lepiej.
Podniósł maskę. Ubrany był tylko w spodnie dresowe, ale nie poszedł po nic do okrycia się, nie zaprzątał sobie tym głowy, był w swoim żywiole. Podszedł do szafki z narzędziami. Wyjął z niej kilka narzędzi i ruszył w stronę auta.
Spojrzawszy na klucz, chwilę się zatrzymał, obrazy z przeszłości zaczęły powracać…





Już nie wiem co poza mną było