Ciskam niedopałek. Zed został pokonany. Szkoda tylko, że tak właściwie, to nie wie o co walczył.
Pojedynek. Anachronizm, z czasów kiedy to mężczyzna musiał bronić swego honoru, lub czci kobiecej za pomocą zimnej stali. Walka między dwoma honorowymi ludźmi.
Hrabia pozuje na honorowego, natomiast Zed jest dzieckiem innych czasów. Dla niego, jak dla większości ludzi z tych czasów, pojęcie honoru jest obce. Dziwię się, że dał się w to wciągnąć.
Prawdziwy romantyk z naszego hrabiego. Z jednej strony zimny biznesmen, z drugiej rycerz walczący w obronie damy swego serca. Szkoda tylko, że ten szlachetny rycerz posługuje się plugastwem, aby wygrać „honorowy” pojedynek. Śmiechu warte. I czy walczył naprawdę o dobre imię Orianny? Czy może po to aby zaprezentować swoje przewagi wobec spokrewnionych zebranych na konklawe? Wszak zrobi się z tego głośna sprawa. Widzę reakcje świadków.
Muszę go pilniej obserwować, nie od dzisiaj widzę w nim zagrożenie dla nas. Nie zmartwiło by mnie gdybym zobaczył go bez głowy…
To jest tylko fragment wiadomości, kliknij tutaj by przeczytać całość »