Mężczyzna miał na imię Bill…
mar6
Wśród swoich znajomych uchodził za twardziela, teraz jednak trząsł się i pocił. Stojący za nim czarnoskóry gigant stał nieruchomy niczym posąg. Uwaga Bila skierowana była jednak na człowieka siedzącego na sofie. Mężczyzna zdawał się nie zauważać skupionego na sobie wzroku. W zadumie wertował gruby wolumin leżący przed nim na stoliku, od czasu do czasu poprawiając spadające mi na twarz dredy. Drugą ręką, jakby bezwiednie bawił się włosami przytulającej się do niego czarnowłosej dziewczyny.






